Bolid nad Ukrainą – możliwy spadek niewielkich meteorytów

5 lipca po 22:00 zaczęły do nas napływać dziesiątki raportów o obserwacji bardzo jasnego bolidu nad wschodnim horyzontem. Doniesienia dotyczyły nie tylko rozbłysków na niebie, ale także huku, który był słyszalny w okolicach Przemyśla. Chcielibyśmy uspokoić wszystkich świadków – to zjawisko nie było związane z działaniami wojennymi, a z wejściem kosmicznej skały w atmosferę. Nie było więc groźne i nie doprowadziło do żadnych szkód.
Bolid zaczął być widoczny dokładnie o godz. 22:16:46. Znajdował się wówczas na wysokości 86,3 km i było to już nad Ukrainą, 18 km na wschód od Przemyśla. Jego prędkość początkowa wynosiła 13,5 km/s. Następnie leciał w kierunku Lwowa, spektakularnie i wielokrotnie rozpadając się w rejonie Gródka. Niestety, fragmentacje te były opłakane w skutkach dla kosmicznej skały.


Od wysokości 35 km meteoroid zaczął uwalniać duże ilości pyłu i drobnych fragmentów, które szybko ulegały obtopieniu. Jest prawdopodobne, że do gruntu dotarła znaczna liczba odłamków, jednak będą one niewielkie – głównie w przedziale od 1 g do 50 g. Masę największego fragmentu szacujemy na ~ 100 g (po rozpadzie w ostatnich chwilach jasnej fazy lotu).
Opracowaliśmy wstępny obszar spadku, jednak z oczywistych względów nie spodziewamy się, że będzie on przeszukiwany. Gdyby jednak ktoś odnalazł jeden z fragmentów, byłby to trzeci potwierdzony spadek meteorytu w historii naszej sieci (po meteorycie Haag w Austrii i meteorycie Drelów w Polsce).

Nasza analiza zawsze obejmuje także wyznaczenie orbity. W przypadku tego meteoroidu była ona dosyć typowa. Obiekt pochodził z pasa planetoid między Marsem a Jowiszem i obiegał Słońce w ciągu niespełna 3 lat. Z kolei w peryhelium znajdował się 1,013 au od Słońca – oznacza to, że zaledwie „muskał” orbitę Ziemi, ale nie uchroniło go to przed wejściem w naszą atmosferę. Nachylenie do płaszczyzny ekliptyki wynosiło 5,8° a orbita była umiarkowanie ekscentryczna (e = 0,5).


Zjawisko to zostało uchwycone przez wiele stacji sieci Skytinel oraz kamery naszych przyjaciół ze Słowacji i Węgier. Najbardziej precyzyjne dane otrzymaliśmy ze stacji SN03 w Rzeszowie (Politechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukasiewicza), która znajdowała się najbliżej trajektorii bolidu.
Ponadto, wykorzystaliśmy dane z kilku pobliskich stacji – SN02 (MADEINSPACE.pl), SN07 (Mateusz Roman) i SN13 (Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne w Niepołomicach). Analizę uzupełniliśmy także o świetne nagranie ze Słowacji, z kamery w miejscowości Stanča (Soňa Ondrášková/Lubomir Kolesar). Do dyspozycji mieliśmy również detekcje z nieco dalszych lokalizacji, np. z trzech naszych stacji w woj. mazowieckim – SN14 (Marcin Hajwos), SN35 (Rafał Mąka), SN41 (Tomasz Zwoliński).

Aktualizacja – 16 lipca 2025 r.
Naukowcy z Instytutu Astronomii Czeskiej Akademii Nauk zasugerowali, że rozbieżności w wyznaczonych przez nas obszarach są stosunkowo duże. Wynika to z niejednoznacznych modeli wiatru dla tego regionu Ukrainy w momencie spadku meteorytu. Po otrzymaniu alternatywnych danych uzyskaliśmy wyniki zbliżone do propozycji czeskich specjalistów. Niemniej jednak, dopóki meteoryty nie zostaną odnalezione, trudno jest jednoznacznie ocenić, który z modeli był bardziej precyzyjny. Ten przypadek pokazuje jak wiele zależy od precyzyjnego sondażu atmosfery i wskazuje, że warto porównywać ze sobą różne źródła danych.

Opracował: Mateusz Żmija

Witam. Krótko, precyzyjnie i na temat. Brakuje mi tylko oszacowania masy „początkowej”. Tym niemniej wielkie brawa za dobrą robotę. Tak trzymać!
Pozdrawiam.
Udało mi się go złapać na 2 kamerach, na jednej widać moment rozpadu, okolice Lublina.