Dwa bolidy z możliwością spadku drobnych meteorytów

W połowie grudnia 2025 roku zarejestrowaliśmy dwa zjawiska, które były dosyć niepozorne, ale prawdopodobnie zakończyły się spadkiem okruchów kosmicznej materii.

Jasny bolid z niewielką szansą na spadek

20/12/2025, godz. 04:14:04

Ślad bolidu SN20251220 zarejestrowany przez stację SN50 działającą w Obserwatorium Astronomicznym na Suhorze.

Ostatnie zjawisko miało miejsce nad południową Polską. Bolid został zarejestrowany 20 grudnia o godz. 4:14:04 między innymi przez stację SN01 w Stanisławiu Dolnym (operator: Mateusz Żmija), jednak obserwacja prowadzona była przez mgłę, co początkowo utrudniało ocenę rzeczywistej długości i charakteru zjawiska. Dopiero kompletne nagranie ze stacji SN50, zlokalizowanej w górskim Obserwatorium Astronomicznym na Suhorze, ujawniło prawdziwą skalę zjawiska. Z kolei dane ze stacji SN11 we Wrocławiu (operator: Witold Hanak) pozwoliły doprecyzować elementy orbitalne.

Jasna faza lotu rozpoczęła się jeszcze nad granicą województw opolskiego i śląskiego, na wysokości 101 km. Meteoroid wszedł w atmosferę z prędkością 25 km/s i poruszał się na wschód. Był widoczny aż do wysokości 31 km i zniknął po wyhamowaniu do prędkości 3–4 km/s. W tym przypadku spadek meteorytu jest mało prawdopodobny, ale nie można go wykluczyć. Jeżeli do gruntu dotarł jakikolwiek odłamek kosmicznej skały, jego masa końcowa nie przekracza 10 gramów (jeśli był to chondryt).

Wizualizacja 3D trajektorii atmosferycznej meteoroidu / oprac. Mateusz Żmija
Orbita meteoroidu związanego z bolidem SN20252020 / oprac. Mateusz Żmija

Meteoroid pochodził z pasa planetoid, w aphelium znajdował się w odległości 3,77 au od Słońca, a okres obiegu wynosił ok. 3 lata i 3 miesiące. Nachylenie orbity do płaszczyzny ekliptyki nie przekraczało 1,5°.

Obszar spadku

Mimo, że szansa na spadek meteorytu z bolidu SN20251220 jest stosunkowo niska, wyznaczyliśmy obszar spadku okazu o masie 10 g lub jego drobnych fragmentów. Niestety, według symulacji przeprowadzonej przez Mateusza Żmiję, ten niezwykle mały okruch kosmicznej skały mógł spaść na rozległy kompleks leśny w pobliżu miejscowości Wodacz w woj. świętokrzyskim.

Obszar spadku dla hipotetycznych fragmentów meteorytu o masie 1 – 10 g / oprac. Mateusz Żmija

Niepozorny bolid z większą szansą na spadek

16/12/2025, godz. 18:56:53

Ślad bolidu SN20251216 zarejestrowany przez stację SN37 w pobliżu Głogowa / fot. Ireneusz Kobus i Maciej Kwiatkowski

Kilka dni wcześniej nasze stacje zarejestrowały inny, zdecydowanie bardziej obiecujący bolid. Mimo, że zjawisko nie należało do szczególnie jasnych, meteoroid miał wyjątkowo korzystne parametry wejścia w atmosferę, sprzyjające dotarciu do Ziemi jego największego fragmentu.

Jasna faza lotu rozpoczęła się na wysokości 80 km nad granicą województw lubuskiego i wielkopolskiego. Prędkość początkowa wynosiła 13,6 km/s, czyli niemal identycznie jak w przypadku słynnego spadku w Drelowie. Kąt wejścia w atmosferę był umiarkowany i wynosił niespełna 50° względem gruntu, a meteoroid przemieszczał się w kierunku północno-wschodnim.

Podczas przelotu skała uległa kilku subtelnym fragmentacjom. Nie doszło jednak do żadnego gwałtownego rozpadu, który przy tak niskiej masie oznaczałby całkowitą destrukcję meteoroidu. Początkowo mogło to wydawać się zagadkowe, jednak szczegółowe obliczenia wykazały, że maksymalne ciśnienie dynamiczne w trakcie przelotu nie przekroczyło 0,5 MPa. Tak niska wartość jest niewystarczająca do wywołania spektakularnych fragmentacji znanych ze spadków w okolicach Drelowa czy Poświętna.

Na wysokości ok. 30 km meteoroid wyhamował do prędkości 5 km/s. Wówczas obtapianie skały ustało, a największy fragment skały wszedł w ciemną fazę lotu i dotarł do powierzchni Ziemi. Symulacje masy dynamicznej wskazują, że meteoryt może mieć masę do 100 g (jeśli był to chondryt). Spadek materii węglistej lub żelaznej jest w tym przypadku zdecydowanie mniej prawdopodobny.

Wizualizacja 3D trajektorii atmosferycznej meteoroidu / oprac. Mateusz Żmija
Orbita meteoroidu związanego z bolidem SN20252016 / oprac. Mateusz Żmija

Był to kolejny meteoroid, który pochodził z centralnej części pasa planetoid i mógł doprowadzić do spadku niewielkiego meteorytu. W aphelium oddalał się od Słońca na 3,03 au, peryhelium wynosiło 0,97 au, a pełny obieg trwał niespełna 3 lata.

Do obliczeń wykorzystano dane ze stacji SN19 – Duszniki (operator: Radosław Wilde), SN42 – Szczecin (operator: Jan Woreczko) oraz SN37 (operatorzy: Ireneusz Kobus/Maciej Kwiatkowski). Każda z nich zarejestrowała całe zjawisko ze stosunkowo bliskiej odległości, dzięki czemu precyzja trajektorii była bardzo wysoka – średni błąd pomiaru pozycji meteoroidu nie przekraczał 50 metrów.

Zgodnie z zasadami obowiązującymi w sieci Skytinel, wyznaczony obszar spadku zostanie opublikowany po dwóch tygodniach, czyli 31 grudnia 2025 r. Poszukiwania prowadzą w tej chwili wyłącznie uczestnicy naszego projektu.

Obszar spadku

Prawdopodobny obszar spadku meteoryt z bolidu SN20251216 znajduje się w północnej części Piły. Pozyskane przez nas modele wiatru w wysokich partiach atmosfery były niejednoznaczne, dlatego postanowiliśmy opublikować oba warianty przygotowane wspólnie przez Gábora Kővágó i Mateusza Żmiję. Obszar jasnoniebieski obejmuje tereny ogródków działkowych oraz podmokłe tereny w pobliżu rzeki Gwdy. Z kolei obszar żółty to tereny gęsto zalesione wraz z prywatnym, ogrodzonym terenem. Przed wejściem na teren prywatny należy pozyskać zgodę właściciela na prowadzenie poszukiwań.

Obszary spadku dla meteorytu o masie 100 g według symulacji przeprowadzanej przez Gábora Kővágó i Mateusza Żmiję. W przypadku rozpadu meteorytu w ciemnej fazie lotu, jego drobne fragmenty mogą znajdować się poza wyznaczonymi obszarami, w kierunku północno-wschodnim / oprac. Gábor Kővágó i Mateusz Żmija

Kliknij tutaj, aby otworzyć mapę interaktywną w Google Maps

Podsumowanie

Oba grudniowe zdarzenia doskonale pokazują, że jasność bolidu nie zawsze idzie w parze z szansą na spadek meteorytu. Czasem spektakularny przelot kończy się całkowitą destrukcją, a innym razem niepozorna smuga na niebie może pozostawić po sobie realny fragment kosmicznej skały, pod warunkiem niskiej prędkości początkowej, braku znaczących fragmentacji i optymalnego kąta wejścia w atmosferę.

Dzięki gęstej sieci kamer Skytinel, wysokiej jakości astrometrii oraz szczegółowym analizom dynamicznym jesteśmy w stanie coraz dokładniej oceniać masę niewielkich meteorytów oraz wskazywać miejsca ich potencjalnego spadku.

Z kolei spektrografy działające od połowy grudnia w okolicach Krakowa (SN47 – operator: Tomasz Żywczak) i Fromborka (SN48 – operator: Obserwatorium Astronomiczne Narusa) pozwolą nam określić skład kosmicznych drobin wpadających w atmosferę nad Polską.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *